Dobre rzemiosło wciąż jest wyzwaniem dla robotów produkcyjnych

By |2019-05-21T09:33:57+02:0017. maja 2019|

Mimo że praca w fabryce może być monotonna, czasem wymaga ona kunsztu, którego zapewnienie przez roboty może być kosztowne. Z reguły najbardziej opłaca się automatyzacja prostych prac, pokazuje badanie oparte na doświadczeniach ponad stu przedsiębiorstw.

Ludzie mają to do siebie, że przyciągają nas rzeczy nowe i ciekawe. Dotyczy to również robotyzacji.

Roboty to temat obecny na ustach wszystkich. Roboty potrafią zrobić salto w tył, otworzyć drzwi, a nawet pokroić warzywa do obiadu – a wszystko w bardzo ‘ludzki’ sposób.

Rozmowy o robotach i przyglądanie się im są fascynujące. Istnieje jednak ryzyko przecenienia możliwości ich zastosowania, na przykład w fabrykach. Jeśli wierzymy, iż roboty bez problemu są w stanie wykonać te same zadania, co ludzie, ryzykujemy przydzielenie ich do zbyt trudnych zadań. To może natomiast stać się obciążeniem dla naszego portfela.

Największy potencjał automatyzacyjny leży zazwyczaj w najprostszych zadaniach, pokazuje badanie oparte na doświadczeniach ponad stu europejskich przedsiębiorstw, przeprowadzone przez Gain & Co. na przestrzeni kilku ostatnich lat. W wielu przypadkach przydzielenie robotów do szczególnie wymagającej pracy okazało się być o wiele bardziej kosztowne niż początkowo przewidywano. Pomimo rozwoju technologii robotycznych, wiele robotów nie jest w stanie przejąć zadań wymagających dobrego rzemiosła.

Delikatne prace w rękach robotów wiążą się z kosztami

Przewidzenie ostatecznego kosztu zakupu robota oraz tego, czy jest on w stanie podołać swoim zadaniom, jest nie lada wyzwaniem.

Z reguły automatyzacji poddaje się przede wszystkim brudzącą, niebezpieczną, trudno dostępną bądź monotonną i powtarzalną pracę. Jednak od każdej reguły są wyjątki.

Przykładem jest pewne przedsiębiorstwo, które otrzymało ofertę zakupu robota montującego pokrywki, co na pierwszy rzut oka wyglądało na zadanie, które idealnie nadaje się do zautomatyzowania. Ten monotonny i powtarzalny proces montażowy wydawał się być pracą, którą robot bez problemu może wykonać. W praktyce nie był on jednak w stanie naśladować subtelnych ruchów ludzkich rąk podczas ‘wklikiwania’ pokrywki na miejsce. Ostatecznie przedsiębiorstwo zleciło to zadanie pracownikom.

Z technicznego punktu widzenia wykorzystanie robota do tego zadania byłoby możliwe. Jednak wymagałoby to zainstalowania nowych czujników, tak aby robot był w stanie ‘wyczuć’ opór komponentów. I tutaj pojawia się problem, z którym wcześniej lub później boryka się wiele przedsiębiorstw: Jak dużo powinien kosztować robot, by opłacało nam się wziąć go do użytku?

Ciężko jest wykonać taką kalkulację z góry – w szczególności bez znajomości możliwości i ograniczeń robota. Natomiast wiele projektów automatyzacyjnych zaczyna się właśnie od zakupu robota bez wcześniejszego zagłębienia się w specyfikę procesu, do którego robot ma zostać zastosowany. Po dogłębniejszej analizie okazuje się czasem, tak jak w przypadku przykładu z pokrywką, iż nie jest to standardowe zadanie dla robota. Dopiero po rozpoczęciu użytkowania robota okazuje się, iż projekt modernizacyjny będzie o wiele bardziej kosztowny niż przewidywały początkowe obliczenia. Na przykład z powodu konieczności zainstalowania dodatkowych czujników.

Od trzech do siedmiu zadań gotowych do robotyzacji w każdym przedsiębiorstwie

Poza najbardziej skomplikowanymi zadaniami, na każdej produkcji istnieje ogromny potencjał automatyzacyjny. W każdym z ponad tysiąca przedsiębiorstw odwiedzonych przez ekspertów w dziedzinie robotyki firmy Gain & Co, znajdował się co najmniej jeden proces gotowy do automatyzacji. Średnio było to od trzech do siedmiu procesów w każdym małym i średnim przedsiębiorstwie. W większych przedsiębiorstwach średnia ta wynosiła około dwadzieścia procesów.

Z doświadczeń wynika, że duży potencjał automatyzacyjny często znajduje się pod koniec linii produkcyjnej. To naturalne, iż w pierwszej kolejności zwracamy uwagę na zadania, w których sami się specjalizujemy. Przez to możemy jednak przeoczyć inne, bardziej opłacalne możliwości. Przedsiębiorstwa ślusarsko-kowalnicze mogą przykładowo rozważać zakup robota, który zoptymalizowałby czas spawania. Ale być może w pierwszej kolejności więcej oszczędności przyniosłoby wykorzystanie robota do pakowania gotowych produktów, nakładania etykiet czy paletyzowania. Procesy te mogą być łatwiejsze do zautomatyzowania i jednocześnie mieć lepsze uzasadnienie biznesowe niż te bardziej złożone – te, w których priorytetem powinno być dobre rzemiosło.

Leave A Comment